niedziela, 31 sierpnia 2014

10 N A J L E P S Z Y C H produktów do ust do 10 zł


Cześć Wam!

 Wiem, że jestem beznadziejną początkującą blogerką, ponieważ co i rusz z byle jakiego powodu funduję sobie urlop od bloga- cóż, tym razem to tylko kilka dni, więc mam nadzieję, że mi wybaczycie! Zajęta byłam organizowaniem powrotu na rodzinną Warmię na cały miesiąc mojego życia, więc nadaję teraz z nieco innego miejsca, lecz mam nadzieję równie ciekawie. Niniejszym zapraszam na ranking 10 najlepszych produktów do ust do 10 zł. (cenę tę o kilkadziesiąt groszy przekroczą tylko dwa produkty- uznajmy więc, że mieszczą się w tej granicy).







1. Golden Rose, Velvet Matte, nr 07, cena - 10,90 na stoiskach i stronie Golden Rose.
Tak, wiem, to chyba chwilowo najbardziej osławiona pomadka w całego blogo i vlogo sferze, więc nie mogłabym zacząć banalniej. Nie mogłabym zacząć też lepiej, bo pomadka jest po prostu re-we-la-cyj-na i to prawdziwa przyjemność zacząć ten ranking właśnie takim produktem.Bardzo mocno napigmentowana, perfekcyjnie matowa, bardzo długo utrzymująca się na ustach, w ślicznym, a przede wszystkim bardzo porządnym opakowaniu. To wszystko za cenę niewiele większą niż 10 zł. Sama nie wiem dlaczego mam w swojej kolekcji tylko jeden kolor.


2. ADS, Longlasting Matte Lipstick, nr 46, cena- ok. 5 zł w drobnych drogeriach i chińskich marketach
Szczerze powiedziawszy, gdyby nie poleciła mi jej przyjaciółka, pewnie nigdy nie zdecydowałabym się na dziwnie szczupło wyglądającą pomadeczkę z chińskiego sklepu. Jakże wielki byłby to błąd! Pomadka nieznanej mi bliżej marki ADS zajmuje zasłużone drugie miejsce w moim rankingu, ponieważ jest naprawdę świetna. Rewelacyjna pigmentacja, porządne opakowanie, a co najważniejsze- naprawdę długo utrzymuje się na ustach i nie wysusza przy tym ani o jotę. Dodatkowym atutem jest cudowny, delikatnie fuksjowy kolor, który pasuje do chyba każdego typu urody. I ta cena! Za mały minusik uznaję jedynie- co czynię bardzo subiektywnie- intensywny różany zapach. Jeśli jednak ktoś przepada za zapachem kwiatów miłości, będzie w siódmym niebie.


3. Wibo Eliksir, nr 08 i 05, cena- ok.9 zł
 Kolejny hit Internetu, który znany jest chyba wszystkim miłośniczkom tanich i dobrych pomadek. Pomadkę Wibo z pewnością można nazwać dobrą- jest bardzo fajnie napigmentowana, delikatna, nawilżająca, ale też mimo swojej subtelności nie znika z ust w przeciągu godziny, a spokojnie dobija do czterech. Osobiście posiadam nieco oszukany kolor -08, który w opakowaniu wygląda jak krwista czerwień, na ustach natomiast zamienia się w słodką malinkę, oraz Najbardziej Znanego Nudziaka Świata- 05. Z obu jestem baaaardzo zadowolona, bo nawilżenie + intensywny kolor zdecydowanie dają mi do tego powody. Minusem jest jednak niesamowicie delikatne opakowanie, które nie jest wykonane ani z porządnego plastiku, ani porządnie. Cóż, za tę cenę i tak uważam, że miejsce trzecie Eliksirowi się jak najbardziej należy.


4. Eveline, Aqua Platinum, nr 483, cena- 10,90 w Rossmannie oraz osiedlowych drogeriach
Moje ostatnie odkrycie, czyli seria Eveline Aqua Platinum. W poszukiwaniu idealnego koloru nude złamanego ciepłą brzoskwinką ( o niedoścignionym ideale pisałam w tym poście), trafiłam na tę pomadkę. Cena w Rossanie niewiele przekroczyła magiczny próg 10 zł, więc bez większego zastanowienia, niezmiernie podekscytowana kolorem, który właśnie przypadkiem wpadł mi w ręce, wrzuciłam ją do koszyka. I na szczęście- nie zawiodłam się. Pomadka jest bardzo dobra, mocno napigmentowana, w porządnym opakowaniu, ma bardzo przyjemny zapach. Mały minus na delikatnie wysuszające działanie ( na szczęście nie jest tak, że od razu tworzy nam na ustach małą Saharę) oraz niezbyt długotrwały efekt. Cóż, idealna nie jest, jednak i tak warto zwrócić na nią uwagę, ponieważ gama kolorystyczna jest przepiękna, a pomadki- idealnie matowe. I ten kolor, w którym jestem zakochana!


5. Essence, 01 coral calling, cena- 9,90 w Drogeriach Nautra i Hebe
Przy okazji pisania tego posta, ze zdziwieniem odkryłam, że matowe pomadki Essence nie maja nazwy. Cóż, dla wyjaśnienia dodam tylko, że piszę o matowej serii Essence, która weszła do drogerii z początkiem tego roku. (seria błyszczykowych pomadek tej marki to inna bajka i nie przypadkiem nie znalazła się tu żadna z nich). Maty od Essence są bardzo dobrze napigmentowane, a ich opakowań nie powstydziłaby się z pewnością żadna selektywna marka. Miejsce piąte przyznaję jednak biorąc pod uwagę dwa znaczące minusiki- niebyt kremową, nieco tępawą konsystencję oraz fakt, że cóż, mówiąc szczerze, mogłaby utrzymywać się nieco dłużej. Nie mniej jednak, mój kolor -01- jest wart grzechu, a cena jest baaardzo kusząca!


6. Lovely, błyszczykowa pomadka do ust, 01, cena- ok.8 zł w Rossmanie
Błyszczykowe pomadki Lovely to naprawdę temat na epopeję. Z jednej strony rewelacyjna pigmentacja, mocne nawilżenie, piękne, mokre wykończenie i całkiem fajna trwałość, a z drugiej- bardzo marnej jakości opakowanie oraz niespotykana wręcz wśród pomadek miękkość. Nawet na poniższym zdjęciu widać, że mój egzemplarz jest nieco roztopiony, a wierzcie mi, że na plażę jej nie zabierałam. Myślę więc, że 6. miejsce to naprawdę dobra pozycja dla tej pomadki- jeśli kiedyś Lovely wypuści identyczne w innym opakowaniu i nieco twardsze,  z chęcią awansowałabym ją wyżej, bo zobaczcie jaki śliczny jest ten kolor!


7. Bell, Lip Tint absolute colour, trwała pomadka w płynie, nr 06, cena- ok. 10 zł w Drogeriach Natura, Hebe i bardzo często w Biedronce
Lip Tint z Bell był moim hitem ubiegłych wakacji. Zakochałam się w niebywałej trwałości tego produktu, bo ta- naprawdę, jest godna podziwu. Produkt potrafi się utrzymać na ustach ok. 8 godzin, wykorzystując przy tym stary chwyt lip tint'ów, czyli wgryzanie się w usta. Niestety, nie można odmówić mu jednej wady, a mianowicie takiej, że dzięki tej trwałości po prostu wysusza. Na minus odnotowuję również zapach i smak. Plusem jest z pewnością jednak fakt, że kolor tego produktu możemy sobie dowolnie stopniować, dokładając kolejne warstwy i tym oto sposobem za pomocą jednego produktu możemy uzyskać kolor baby pink (jak na zdjęciu) jak i ostrą fuksję. Plusem jest też cena, dostępność, no i oczywiście trwałość, stąd zasłużone, siódme miejsce w rankingu.


Błyszczyki:

Błyszczyków używam w zasadzie tylko w wakacje i raczej nazwałabym się pomadko, a nie błyszczyko- maniaczką, jednak te trzy przedstawione poniżej bardzo dokładnie przetestowałam i jestem w stanie Wam je serdecznie polecić. Poznajcie zatem moją złotą trójkę!

1. H&M, Lipgloss, Coral Hibiscus, cena- 4,90.
Błyszczyki z H&M uwodzą przede wszystkim dwoma rzeczami- ceną i obłędnymi zapachami. To nie jest mój pierwszy błyszczyk tej marki i wszystkie pachną naprawdę śliczne- ten ze zdjęcia poniżej ma akurat zapach słodziutkiego budyniu czekoladowego. Wielkim plusem jest te delikatnie różowy (choć biorąc pod uwagę kolor w opakowaniu-nieco oszukany) kolor, trwałość i fakt, że nie klei się tak bardzo jak niektóre drogeryjne błyszczyki. Za 4,90 to totalny must have i produkt, który mimo końca wakacji z pewnością zostanie ze mną na dłużej!


2. NYC, Kissgloss, 002 dewy rose, cena-3,49 na kosmetykizameryki.pl, innych internetowych drogeriach i allegro
Mój ukochany, mleczny kolor! Naprawdę, jestem chyba delikatnie zboczona na punkcie błyszczyków, które dają ten piękny, słodki, mleczny efekt na ustach. Błyszczyk NYC pod tym względem zdecydowanie spełnia moje wymagania. Prócz tego, nie klei się, jest trwały i kosztuje mniej niż 4 zł. Wielka szkoda, że nie jest dostępny w wersji z pędzelkiem, jednak jego kolor i cena zdecydowanie kamuflują ten mały minusik. Dodatkowo pięknie pachnie gumą balonową i jest pyyysznyy!


3. Wibo, Spicy Gloss, cena- ok.9 zł w Rossmannie
Zaczynając pisać te kilka słów na temat przybytku marki Wibo, zacząć muszę od faktu, że wszystkie napisy z niego zdarły się i nie jestem w stanie powiedzieć Wam jaki to kolor. Mam jednak nadzieję, że swatch i kolor na ustach pomogą, gdyby wpadł Wam w oko. Spicy gloss to błyszczyk z pieprznym efektem powiększającym usta- producent pisze, że odpowiedzialna jest za to papryczka chilli. Mnie osobiście efekt mrowienia nie przeszkadza, ale lojalnie przed nim ostrzegam. Prócz tego- bardzo dobrą trwałość, niską cenę, dostępność i gamę kolorystyczną jak najbardziej zaliczam na plus, a kolor, który posiadam, znakomicie sprawdzi się jesienią.



A Wy? Co dorzuciłybyście do mojej listy?

Pozdrawiam!







3 komentarze:

  1. Chyba najbardziej podoba mi się na ustach dwójka :)

    -------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Jest mi miło poinformować Cie, że zostałaś nominowana do Liebster Blog Award !!! Wszystkie szczegóły znajdziesz na moim blogu w dzisiejszej notce! Pozdrawiam i dobrej zabawy!

    bluszczowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię Golden Rose, bo ich kosmetyki są dobre i tanie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do lip tintu z biedronki to jest faktycznie mega trwały! :) ja mam mocny odcień różu ;)

    zapraszam do siebie na posciaka o matowej pomadce w płynie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! / Thank you for your comment!