czwartek, 4 września 2014

Najtańsi będą pierwszymi, czyli 10 najlepszych kosmetyków do makijażu


Cześć Wam!

Wyobraźcie sobie sytuację, w której zostajecie wpuszczone do Kosmetycznego Królestwa i możecie wybierać z niego co tylko chcecie, oczywiście na nic nie płacąc. Co wzięłybyście pierwsze?
Ja nie będę ukrywać- pewnie chybcikiem ruszyłabym do stoisk co bardziej selektywnych marek i powybierała najpiękniejsze cienie, pomadki i róże. Jeśli starczyłoby mi czasu- być może zajrzałabym do poczciwego Rossmanna, no ale szczerze- czym jest Rossman w porównaniu do MAC'a, Lancome, Chanel...?!

NO WŁAŚNIE. Okazuje się, że drogeryjne, niekiedy bardzo tanie marki to jednak potęga! Poniżej prezentuję dziesięć kosmetyków, które pomimo, że nie kosztują nawet ułamka ceny jednego cienia Lancome, są prz-re-we-la-cyj-ne i w niczym, ale to w niczym nie odbiegają od produktów marek perfumeryjnych. Panie i Panowie, poznajcie AAABSOLUTNIE złotą dziesiątkę najlepszych i supertanich produktów do makijażu, jakie kiedykolwiek znalazły się na moim magicznym parapecie!

PS. Kolejność jest  absolutnie przypadkowa.




1. Róż do policzków Bell, Blush colour, luminous skin, ok.12 zł (ok.8 zł w Biedronce)

Szczerze mówiąc, swego czasu bardzo zawiodłam się na produktach w kamieniu polskich marek, tj. pudrach, różach, bronzerach. Niechęcią przepełniła mnie zapewne marka Wibo, co do której moje uczucia są do dnia dzisiejszego mocno mieszane. Róże Bell o satynowym wykończeniu na szczęście odwróciły złą passę i dzisiaj ich pozycja w mojej kosmetyczce jest niezachwiana. Rewelacyjna pigmentacja, bardzo przyjemna, nieco kremowa konsystencja, świetna trwałość, cena i dostępność, porządne,estetyczne opakowania i bardzo naturalny, satynowy efekt- wymieniać zalety mogę w nieskończoność. Wad brak. 
 


2. Korektor Catrice, Camouflage, ok.13 zł

Rozpisywanie się na temat tego zamkniętego w maleńkim, plastikowym opakowaniu cudeńka nie ma chyba większego sensu, bo w blogosferze wszystko zostało już na jego temat powiedziane. Po prostu GENIALNY. Widziałam na jednym z urodowych kanałów swego czasu pewien test- to maleństwo za 13 zł bez większego problemu jest w stanie zakryć tatuaż! Z pewnością poradzi sobie więc z każdą, ale to każda niedoskonałością jaka tylko postanowi uprzykrzyć nam życie. Absolutny must have w każdej, ale to każdej kosmetyczce- dodatkowo świetnie sprawdza się jako baza pod cienie, nawet na bardzo tłustych powiekach.


3. Koloryzujący żel do stylizacji brwi Catrice, Eyebrow filler, ok.15 zł

Doprawdy nie wiem jak wyglądało moje wypełnianie brwi dopóki w moim życiu nie zagościł ON, zmuszając mnie do gruntownej zmiany sposobu nadawania swoim brwiom jakiegokolwiek kształtu i koloru. Żel jest po prostu rewelacyjny- ma piękny, nieprzesadnie ciemny, a co najważniejsze-chłodny kolor, świetnie utrwala brwi i sprawia, że stają się podatne na układanie i ujarzmia je na cały dzień. A już największym jego plusem jest fakt, że wygląda bardzo, ale to bardzo naturalnie. Muskajmy nim nasze brwi do woli- za 15 zł dostajemy co najmniej pół roku używania produktu, bo wypada wspomnieć, że jest też niesamowicie wydajny.


4. Tusz do rzęs My Secret, Extra Lash Mascara, ok. 10 zł

Całe swoje życie spędziłam w błędnym przekonaniu, że istnieje tylko jedna marka, która potrafi robić świetne tusze do rzęs i że jest nią Max Factor. Kupowałam więc kolejne, coraz to droższe przybytki i nie potrafiłam zrozumieć dlaczego wciąż nie jestem w pełni zadowolona. Cóż, trudno być jednak zadowolonym, jeśli na tusz- nawet jeśli jest dobry, trzeba wydać plus minus 50 zł. Powiedziałam więc- dość!- i ruszyłam na poszukiwania czegoś równie dobrego, ale sporo tańszego. Całkowitym przypadkiem trafiłam na tusz marki My Secret i okazał się on prawdziwym strzałem w dziesiątkę! Bardzo dobrze wydłuża rzęsy, delikatnie je pogrubia i podkręca, a co najważniejsze- nie osypuje się po dwóch godzinach. Nie miałam też nigdy żądnego problemu ze zmyciem go. Moje nad wyraz krótkie i rzadkie rzęsy są wielce ukontentowane, od kiedy weszły z nim w bliższą relację.


5. Eyeliner Lovely, Matte Eyeliner, ok. 7 zł

Mój związek z jakimkolwiek eyelinerem jest zazwyczaj krótki i burzliwy. W tym przypadku trafiłam nie tylko z kolorem (cóż, przynajmniej wiem już, że czerń nie jest po prostu dla mnie), ale również z całą resztą cech, jakie powinien posiadać dobry eyeliner. Produkt marki Lovely jest perfekcyjnie matowy, bardzo trwały, ma wygodny (choć nieprzesadnie cienki) pędzelek i nawet taki eyelinerowy laik jak ja jest w stanie się nim obsłużyć. Ideał za 7 zł! 


6. Kredka do oczu My Secret, Satin Touch Khol, nude, ok. 8 zł

Jeśli również jesteście zdania, że biała kredka na linii wodnej nieraz potrafi zaskoczyć i wyglądać nieco nienaturalnie- jest to produkt dla Was. Kolor kredki marki My Secret jest idealnie beżowy, dokładnie taki jak moja linia woda, a mimo to, dzięki swojemu satynowemu wykończeniu, piękne rozświetla oko. Dodatkowo jest bardzo trwała i często znajdziecie je w promocji typu 1+1 lub 2+1. Używam jej również w wewnętrznych kącikach oka, ponieważ daje nieco bardziej subtelny efekt niż rozświetlacz z drobinkami. Nie-do-zas-tą-pie-nia.


7. Pomadka, Golden Rose, Velvet Matte lipstick, ok.10 zł

Jeśli uwielbiasz tanie i dobre pomadki do ust, zapewne już słyszałaś o tej serii. Jeśli jakimś cudem jednak wciąż jest ona dla Ciebie zagadką- wszystko na jej temat pisałam TUTAJ. I jak najbardziej to podtrzymuję.



 8. Cienie do powiek, My Secret, ok.8 zł, nr 507 i 103

Jeśli tkwicie w przekonaniu, że jedyne dobre cienie do powiek produkuje marka Inglot- cóż, z błędu nikogo wyprowadzać nie będę, ponieważ jest to oczywiście prawda, jednak zdecydowanie warto otworzyć się na nowe perspektywy. Cienie marki My Secret w niczym nie ustępują inglotowskim. Świetna pigmentacja, porządne, wytrzymałe opakowania, niska cena, dobra dostępność- i ta trwałość! Cienie są naprawdę nie do zdarcia. Osobiście jestem zdecydowanie większą fanką matów niż pereł, jednak perełki również są niczego sobie. PS. Warto polować na promocje typu - 40% w Drogerii Natura- dorwiecie wtedy swoich nowych matowo-perłowych przyjaciół za mniej niż 5 zł!


9. Bell, rozświetlacz, Highlighter Glow Skin Podwer, ok. 12 zł

Z tego co mi wiadomo- prezentowany poniżej Produkt Bez Którego Moja Kosmetyczka Byłaby Pusta pochodzi niestety z limitowanki dostępnej pod koniec zeszłego roku w Biedronie. Cóż. Żyję w nadziei, że Biedronka powtórzy swój kosmetyczny repertuar również pod koniec tego roku, ponieważ ten rozświetlacz to naprawdę coś. Jest bardzo jasny, a więc idealny dla osób z tak jasną karnacją jak moja, bardzo mocno napigmentowany,  rozświetlające drobinki są naprawdę delikatne, a nie brokatowo wulgarne, a poza tym- cena! Za mniej niż 12 zł dostajemy aż 11 gram prodcuktu, co- mówiąc szczerze- biorąc pod uwagę jak niewiele rozświetlacza używamy przy codziennym makijażu może nam wystarczyć na całe życie. Nie zamieniłabym nawet na osławioną Mary Lou (chyba, że ktoś podarowałby mi ją w cenie tegoż oto produktu marki Bell).


10.Essence, All About Matt, fixing compact powder, ok. 15 zł

Będę szczera- nienawidzę pudrów. Wydaje mi się, że wszystkie robią na buzi efekt ciastka i w efekcie zamiast zdrowej, młodo wyglądającej cery zamieniamy się w cukiernika po przejściach. Wyjątkiem jest ten produkt marki Essence, ponieważ jest na twarzy absolutnie niewidoczny. Rewelacyjnie matuje i utrwala makijaż, tworząc przezroczystą, niewidoczną powłoczkę na buzi, możliwą do zauważenia tylko pod lupą. Jeśli kiedyś zostanie wycofany (a słyszałam takie pogłoski) będę miała naprawdę ciężki orzech do zgryzienia, ponieważ na chwilę obecną uważam, że jest nie do zastąpienia.



Co dopisałybyście do mojej listy?


Pozdrawiam!


8 komentarzy:

  1. Dopisałabym jeszcze micelarny żel z Biedronki płyn do higieny intymnej ziaja i Intimea kredke Lovely i wiele wiele innych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zestawienie. Używam kilka z powyższych produktów i naprawdę są genialne. To dowody na to, że nie warto przepłacać, bo za parę groszy możemy cieszyć się niezwykłą jakością :) Dodałabym tutaj czarną kredkę z Miss Sporty za ok. 7 zł - super trwałość i kolor głębokiej czerni, nie rozmazuje się :) i lakiery do paznokci z GoldenRose - uwielbiam! :)
    Świetny blog, dodaję do obserwowanych :)

    Zapraszam też do mnie:
    odmienicsiebie.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne produkty. Ja z takiego królestwa wzięłabym kilka buteleczek super drogich perfum, a przy okazji ekskluzywny fluid i cienie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo fajne produkty! ja jestem ciekawa tego korektora z catrice, może w końcu się na niego skuszę :))

    http://suzzue.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne zestawienie :)

    biedronka ma w świetnej cenie BB z Garniera, podkład. o wiele tańszy, a ten sam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam ten tusz do rzęs!Kupowałam go jeszcze jako nastolatka, gdy chodziłam do gimnazjum i pamiętam , że rzeczywiście był dobrym produktem. Dzięki za przypomnienie o nim! Zwrócę uwagę również następnym razem w drogerii na korektor Catrice i cienie z My Secret. A Tobie mogę polecić zamiast eyelinera z Lovely (który u mnie okazał się kompletną kichą) eyeliner z Wibo. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam dokładnie ten sam eyeliner :) No i oczywiście ulubiona Golden Rose - ostatnio znowu zaopatrzyłam się w ich szminki.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. róże Bell, są rzeczywiście świetne, wlłaśnie wykończyłam 2 opakowanie i kupiłam...wibo...bez porównania niestety

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! / Thank you for your comment!