Cześć Wam!
Jeśli jeszcze nie zraził Was długi tytuł tego posta- mam nadzieję, że nie zawiedzie Was również i treść. Dnia dzisiejszego poczułam się natchniona do napisania kilku słów na temat pędzli i podzielenia się swoimi doświadczeniami.
Zacząć chyba należałoby od tego, że swego czasu po prostu zwariowałam. Tak. Dopadło mnie istne pędzlowe szaleństwo i wówczas myślałam, że moje życie się skończy jeśli nie będę miała osobnego pędzla do każdej, najmniejszej nawet makijażowej czynności. Cóż. Dzisiaj wiem, że aby zrobić naprawdę ładny i staranny makijaż wystarczy tylko kilka sprawdzonych, dobrej jakości pędzli, które jednak- wbrew temu co czytacie na blogach czy oglądacie na YT- nie muszą kosztować majątku.
Wszystkim osobom, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z makijażem i pędzlami oraz czują, że powoli zapadają w to szaleństwo, w które swego czasu popadłam i ja, polecić mogę Złotą Włochatą Czwórkę, czyli pędzelki, którymi będziecie w stanie pomalować się naprawdę ładnie i profesjonalnie, a przy tym Wasz portfel pozostanie zadowolony. Jestem chyba mistrzem zdań strukrotnie złożonych.
Pędzle, które będą dzisiaj głównymi bohaterami mojego posta, to pędzle absolutnie wielofunkcyjne. Jestem w stanie wykonać nimi kilka rozmaitych czynności, rzecz jasna płacąc tylko raz. Takie oferty to ja lubię bardzo!
Przedstawiam Wam Moje Drogie trzy pędzelki ze stajni Hakuro- H13, H79 oraz H85 oraz duży, włochaty pędzel marki Essence. (który to na zdjęciach wygląda nieco niewyraźnie, ponieważ bezpośrednio przed nimi zażywał relaksującej kąpieli w płynie Facelle)
Dlaczego akurat te pędzle?
Cóż, pozwólcie, że zaproszę Was na małą prezentację ich funkcji. Zacznijmy od H13, czyli malutkiego, czarnego jajeczka na długiej rączce. Z pomocą H13 możemy:
- nałożyć bronzer, ponieważ świetnie wchodzi pod kość policzkową, lub jeśli tak jak ja takowej nie posiadacie- pozwoli Wam stworzyć wrażenie, że jednak jest ona na swoim miejscu
- nałożyć róż
- nałożyć rozświetlacz
Trzy funkcje jak na jeden pędzel to jak na moje oko- całkiem sporo. H13 kosztuje ok.25 zł i doczekał się swojego nieco większego następcy H14, który jak mniemam jest równie dobry. Pędzel wykonany jest bardzo porządnie, włosie jest milutkie i jedyne co mu zarzucam, to fakt, że podczas mycia nieco farbuje i traci kolor, a włoski czasami nie chcą się ułożyć (co widać na zdjęciu, niedługo przed jego zrobieniem był myty).Włosie wypada z niego bardzo, bardzo rzadko, co jest w moim przypadku jest jednak zrozumiałe, ponieważ jest to chyba mój najbardziej eksploatowany pędzel.
Hakuro H79 to z kolei pędzelek, którym- przy odrobinie chęci- jesteście w stanie wykonać pełny makijaż oka, ponieważ :
- nałożycie nim cień na całą powiekę
- nałożycie nim cień w załamanie
- nadaje się delikatnego blendowania
- koniuszkiem pędzla przy odrobienie wprawy bez problemu nałożycie ( i od razu rozetrzecie) cień na dolną powiekę
H79 to koszt ok.17 zł, a znawcy pędzli porównują go do słynnej 217- nastki z MAC'a. Ja od siebie dodam tylko, że jest to jedne z najlepiej wydanych szesnastu złotych w moim życiu, również ze względu na jakość. Z wyjątkiem tego, że z rączki zdarły się napisy, pędzelek jest jak nowy, a od początku użytkowania wypadły z niego może ze dwa włoski.
H85 to z kolei maleństwo przeznaczone do podkreślania brwi. I rzeczywiście, możecie nim:
- nałożyć cień/pomadę/Color Tatto/cokolwiek innego na Wasze brwi
- zrobić cieniutką, precyzyjną kreską na górnej powiece
- nałożyć delikatnie, bokiem cień na dolną powiekę, jeśli chcemy zrobić tam cieniutką kreskę
- nie widzę przeszkód, by bokiem pędzla obrysowywać kontur ust
Jakość pędzelka jest genialna, jest porządnie wykonany, włoski (mimo bardzo częstego mycia) są nadal na swoim miejscu, a co najważniejsze- jest naprawdę miękki i delikatny, więc nie zrobi krzywdy nawet bardzo wrażliwej powiece. Przyjdzie Wam za niego zapłacić ok. 15 zł.
Duży, włochaty pędzel do pudru marki Essence to z kolei moje prywatne, wielkie odkrycie. Pędzel pochodzi co prawda z limitowanki Flower Bloosom, ale być może w czeluściach Natur, Hebe, lub Intenretu uda Wam się jeszcze gdzieś go znaleźć. Jeśli nie- świetnym, choć nieco mniej zbitym i bardziej miękkim odpowiednikiem jest pędzel z Eco Tools o numerku 1200. Zarówno Essence jak i Eco Tools posłużą Wam do:
- omiecenia Waszej twarzy delikatną, pudrową mgiełką, bez efektu ciastka
- zbledowania warstw bronzera i różu (świetne zastępstwo dla klasycznego kabuki)
- zebrania z twarzy nadmiaru jakiegoś z prasowanych produktów
- jeśli lubicie nakładać róż tak dużymi pędzlami- odbywa krzywdy nie robią, dodatkowo od razu blendują nałożony produkt (ja akurat preferuje do tego celu mniejsze pędzel, ale z poczucia obowiązku, nie omieszkam o tej funkcji wspomnieć)
Nieomówiona pozostała tu kwestia pędzli do podkładu- i zastrzegam, żeby nie było- nie uważam, że są zbyteczne. Aby przekonać się czy ich potrzebujesz, proponuję mały test:
- chcesz aby Twój podkład miał większe krycie?
- potrzebujesz, aby podkład utrzymywał się dłużej?
- nie jest dla Ciebie problemem mycie pędzla po każdym użyciu?
Jeśli na co dwa pytania odpowiedziałaś twierdząco- być może pędzel do podkładu to faktycznie coś dla Ciebie. Ja od siebie jestem w stanie zaproponować maleńki flat-top od Hakuro, czyli H52S (ok.30 zł), świetny również do nakładania korektora pod oczy oraz na niedoskonałości i rozcierania bazy na powiekach ( co byłoby trudne przy użyciu jego bardziej zachwalanego w Internetach, większego brata- H52). Bardzo fajnym pędzlem do podkładu jest również wykonany z antyalergicznego włosia pędzel marki Gosh, który jest bardzo grubym języczkiem i nakłada podkład zdecydowanie cieńszą warstwą niż flat-topy. Oba te pędzle są genialnej jakości (mimo praktycznie codziennego mycia, wciąż mają się świetnie), nie smużą i nie pozostawiają na skórze faktury włosia. Osobiście ze względu na multifunkcyjność bardziej skłaniam się ku Hakuro, ale Gosh to również bardzo porządny, bardzo dobry pędzel- choć nieco droższy, bo kosztuje ok.60 zł, co jak mniemam dla wielu z Was będzie cechą dyskwalifikującą. Wszystko rozumiem- ja swój na szczęście dostałam w prezencie.
Oczywiście wyżej wymienione pędzelki to nie wszystkie w mojej kolekcji, posiadam również na przykład poniższe, z Essence, ponownie Hakuro, W7 czy Douglasa. Wszystkie swoje pędzle- jak wspominałam przy opisie pędzla do pudru z Essence- myję w płynie Facelle, ponieważ jest delikatny i mam pewność, że nie zrobi żadnej krzywdy włosiu oraz nie wpłynie gorsząco na jego jakość. Nie najgorzej sprawdza się również zwykłe mydełko Dove- nie dajcie się zwieść, spcjalny płyn do mycia pędzli to fajny gadżet, ale jednak tylko gadżet.
Uważam jednak, że wymieniona przeze mnie czwóreczka (+ opcjonalnie do podkładu) powinna w zupełności wystarczyć osobom początkującym, a tak rozsądny zakup pędzli pozwoli Wam zaoszczędzić nie małą ilość gotówki.
Dodałybyście coś do mojej listy?
Pozdrawiam!
e.

ja używam pędzla do podkładu i bardzo mi to służy :) Myślę nad kupnem flat topa :)
OdpowiedzUsuńDobre pędzle są bardzo przydatne w tworzeniu makijażu, ja jednak przeważnie zdaje się na własne paluszki ;)
OdpowiedzUsuńNigdy nie używałam pędzli, ale po Twojej recenzji chyba się na jakieś skuszę :)
OdpowiedzUsuńPędzli jeszcze się nie dorobiłam, ale planuję.
OdpowiedzUsuńhttp://jagodowasztuka.blogspot.com/
H85 muszę mieć, bo mój skośniak się rozwala powoli...
OdpowiedzUsuń