niedziela, 8 marca 2015

N A T U R A L L Y Y O U R S is finally mine, czyli obiektywnie o paletce Z O E V A + swatche


Cześć Wam!

Uwielbiam przychodzić do Was z recenzjami tak pięknych przedmiotów jak ten, który dzisiaj dzierżę w dłoni.  Jest to bowiem jedna z tooootalnie najpiękniejszych, najlepszych jakościowo, a przede wszystkim- przemyślanych, paletek typu nude na rynku. Jest też prezentem, za co serdecznie dziękuję  ;)






Pierwszym i  zasadniczym problemem z tą paletką- podobnie jak z innymi produktami marki, jest dostępność. Wiecznie niedostępna na mintishopie, podobnie jak w innych drogeriach internetowych, które niestety wcale nie mają jej w swojej ofercie. Na allegro- trochę strach kupować,  bo a nuż nie przyjdzie wcale, a nuż przyjdzie podróbka. Moja przygoda z allegro skończyła się jednak dobrze- mój chłopak zamówił ją od użytkownika, a w zasadzie sklepu Let's Beauty i prócz tego, że z paletką jest ok, dodatkowo przyszła do mnie ślicznie zapakowana.  Polecam użytkownika!

Cena paletki waha si w granicach 70-80 zł, co na pierwszy rzut oka, wydaje się być ceną dość wysoką. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że we wnętrzu znajdujemy dziesięć cieni każdy po 1,5 grama (  co czyni ją praktycznie niezużywalną), uważam, że cena jest rozsądna. Świetnie jeśli kiedyś stanieje, jednak uważam, że jeśli chodzi o cienie- nie można tych pieniędzy zainwestować lepiej.




Zacznę może od opakowania. Cienie zamknięte są w dość sporej, wykonanej z supergrubego papieru kasetce zamykanej na magnes. Zamknięcie działa bez zarzutu, a magnes chwyta naprawdę mocno, nie ma więc obaw, że coś otworzy nam się np: w trakcie podróży. Niestety w paletce brak lusterka oraz pędzelka/pacynki. Co do pacynki- to akurat mnie cieszy, dołączane do paletek pacynki zazwyczaj do niczego się nie nadają i  tylko wzmagają moją irytację, natomiast brak lusterka i najmniejszego chociażby zwyczajnego, języczkowego pędzelka, jest już nieco bardziej problematyczny. Paletka AŻ SIĘ PROSI, by wyposażyć ją w lusterko. Dla osoby, która często wyjeżdża byłoby to superpraktyczne. Niestety, producent widocznie twierdzi inaczej i nie obdarzył nas tym dobrodziejstwem. Poskąpił też pędzelka, a szkoda- być może posiadając jakieś zoevove, gratisowe maleństwo, w późniejszym czasie skusiłabym się na kolejny.

Niepokój wzbudzać może fakt, że paletka wykonana jest- z bardzo, bardzo grubego, ale jednak- papieru. Moje uczucia co do tej formy palet są ambiwalentne, bo z jednej strony- co widać na przykładzie The Balm- taka forma rewelacyjnie się sprawdza, z drugiej jednak strony, plastik to jednak plastik. Daje większe poczucie bezpieczeństwa ;) Plusem jest jednak z pewnością gwarancja, że od kartonowej paletki nigdy nie odpadnie nam wieczko, co jest zmorą przy plastikowych paletkach. Jeśli chodzi o czyszczenie- nie ma obaw, że papier straci na jakości. Jest naprawdę bardzo gruby i można spokojnie czyścić go wilgotnym wacikiem/chusteczką, co niestety trzeba czynić dość często, ponieważ wnętrze paletki przy codziennym użytkowaniu brudzi się niesamowicie.

Paletka jest typową paletą dla osób poszukujących cieni do makijażu dziennego. Znaczna większość kolorów to kolory stonowane, spokojne, idealne na uczelnie czy do biura. Uważam jednak, że przy odrobinie chęci  można wykonać nią klasyczny makijaż typu smoky utrzymany w brązach i czerni, również i na wieczorne wyjścia. Dla chcącego nic trudnego- miło mi jest więc stwierdzić, że Naturally Yours jest paletą nie tylko uniwersalną- nie wyobrażam sobie typu urody, dla którego nie pasowałaby chociaż połowa tych cieni, ale  i wielofunkcyjną.

SWATCHE



Lewa część paletki to cienie najjaśniejsze, począwszy od najjaśniejszego, niewidocznego prawie na dłoni Pure. Jest to cień w kolorze powieki, świetnie nadający się do rozcierania granic makijażu na górnej powiece. Stosowany solo nie zrobi raczej piorunującego wrażenia, będzie jednak świetny do wyrównania kolorytu powieki i przygotowania jej do nakładania kolejnych kolorów.

Dalej mamy cień First Love. Zaiste, jest niemalże biały i kojarzy się z niewinnością ; ) Nie jest to jednak superjasna, wulgarna biel, a bardzo korzystny dla urody odcień zgaszonej bieli, świetny do zaznaczania wewnętrznej części oka.

Soft& Sexy to już nieco bardziej konkretny kolor, niesamowicie napigmentowany odcień jasnego, ciepłego brązu.

Casual Elegance to z kolei mój totalny ulubieniec- opalizujący na złoto beż. Jest bardzo delikatny, ale przy tym przepięknie błyszczy i nawet stosowany solo- robi wrażenie. Prze-pięk-ny.


Następny w kolejności jest cień Smooth Harmony, który jest bardzo chłodnym odcieniem złota, wpadającym troszeczkę w niezwykle modne ostatnio złoto typu rose gold. Obok Casual Elegance, to mój zdecydowany faworyt do dziennego makijażu.

Sweet Sound to  z kolei wpadający w kolor starego złota brąz. Przepięknie podkreśla zielone oczy.

Forever Yours to jasny brąz z różowawymi tonami. Niestety jest to jedyny cień, którego kolor został przez mój aparat totalnie przekłamany, ponieważ tutaj wygląda na zupełnie różowy. Cóż, aż tak różowy nie jest- to czwarty od lewej cień w paletce, spójrzcie na zdjęcie u góry posta.


Prawa część palety to cienie najciemniejsze. Począwszy od chłodnego, połyskującego Lovely Monday, rozpoczyna się tutaj za nieco bardziej 'wieczorowa' część Zoevy. 

Slow Dance to bardzo uniwersalny, ciepławy, przecudownie opalizujący jasny brąz. Na swatchu wypada dość ciemno, ale zdarza mi się traktować nim całą powiekę i wygląda jak najbardziej ok.

Timeles Chic to jak sama nazwa mówi- ponadczasowa klasyka. Obecność czarnych cieni  w nude paletkach zazwyczaj wzbudza kontrowersje, mnie jednak bardzo cieszy. Cień jest wręcz smolisty, idealny do wieczorowych makijaży czy podkreślania cieniutką kreską linii rzęs.

PODSUMOWUJĄC,

Naturally Yours to zdecydowanie paletka warta polecenia. Cienie są rewelacyjnej jakości- jestem osobą superczepialską, a naprawdę nie jestem w stanie niczego im zarzucić. Bardzo mocno napigmentowane, o przyjemnej, mięciutkiej, 'kremowej' wręcz konsystencji. Rewelacyjnie się blendują. Jeśli nie przeszkadza Wam kartonowe opakowanie i brak lusterka- nie ma się nad czym zastanawiać. O ile kartonik  faktycznie może wbudzać niepokój, o tyle  z samych cienie- gwarantuję, że będziecie zadowolone!

Pozdrawiam, 

EMILIA

1 komentarz:

  1. świetna paletka! ten ciemny cień mi się spodobał ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! / Thank you for your comment!