piątek, 10 lipca 2015

N O W A F R Y Z U R A + 5 powodów, dla których warto obciąć włosy


W życiu każdej kobiety nadchodzi moment, w którym stajemy przed trudnym wyborem  i popadamy w hamletowskie rozterki- obciąć czy nie obciąć? Oto jest pytanie!

Spokojnie, przychodzę z pomocą. 







Na wstępie zaznaczę, że nie jestem emocjonalnie związana ze swoimi włosami. Stanowią one oczywiście bardzo istotny element mojego wyglądu (widziałyście te obrazki w stylu ‘ jak wyglądałyby gwiazdy, gdyby były łyse?’- nie chciałabym dołączyć do tego grona!) Ich hodowanie nie jest jednak – i nigdy nie było- dla mnie celem samym w sobie. Nigdy nie mierzyłam długości włosów linijką i nie sprawdzałam w lustrze z paniką czy sięgają już za stanik. Być może dlatego rozstania z długimi włosami zawsze znosiłam dość bezboleśnie. Rozumiem jednak w pełni kompletnie odmienne podejście i traktowanie włosów jako elementu  przyrównywanego do ręki czy nogi. Każde przywiązanie ma jednak swoje granice. Każda relacja z czasem staje się coraz luźniejsza… aż w końcu w grę zaczynają wchodzić nożyczki. Oto 5 sygnałów, że powinnaś zaliczyć bliższe spotkanie z fryzjerem:

1. Są po prostu zniszczone. I wyglądają nieestetycznie. Wierz mi, że Twoje włosy mogą mieć nawet i dwa metry długości, ale jeśli końcówki będą popalone i rozdwojone, na nikim nigdy nie zrobią wrażenia. A kiedy będziesz próbowała zjechać na nich z wieży do czekającego na dole księcia- złamią się w połowie drogi.

2. Cierpisz na chroniczny lęk przed fryzjerami i dotychczas wszystkie operacje włosowe wykonywałaś sama. Przyznaję się, należę do tej grupy, a fryzjerów unikam jak ognia. Doprawdy nie rozumem kobiet, dla których wizyta w salonie jest relaksem- ja zawsze siedzę na fotelu  niespokojna i w tkwiąc w nie dającym się ukryć napięciu, oczekuję na efekty. Dodatkowo mam wrażenie, że we wszystkich fryzjerskich lustrach mam twarz Crazy Froga i ważę jakieś 10 kilogramów więcej. Walczę z tym. Jeśli dotychczas eksperymentowałyście w  domu same- czy to z cięciem, czy z kolorem- warto, by zerknął na to jakiś profesjonalista. Jeśli wybierzesz odpowiedniego fryzjera, efekty naprawdę mogą zaskoczyć. W tym celu polecam posłuchać opinii koleżanek oraz przejrzeć fane page’y salonów na Facebooku. Komentarz prawdę Ci powie.

3. Jesteś w trakcie pozbywania się efektów nieudanego farbowania. Cóż, to brutalne, ale ścięcie włosów często jest jedynym wyjściem. Jak już ustaliłyśmy- lepsze krótsze niż zniszczone wielokrotnymi próbami zdejmowania koloru czy rozjaśniaczami.

4.  Czynnik czasowo- ekonomiczny. Może to głupie, ale fakt jest prosty: krótsze włosy= mniej produktów, które zużywamy do pielęgnacji czy stylizacji. Ponadto z krótszymi ciężko o bad hair day, szczególnie jeśli poprosimy fryzjera o  fryzurę, co do której jedyną stylizacją jest wysuszenie włosów z głową w dół ( a wierz mi, jest masa takich fryzur).

5. Masz ochotę na większe zmiany w swoim życiu. Nowa fryzura może być ich pięknym początkiem. O ile u męskiej części moich czytelników fakt ten pewnie nie wzbudzi zrozumienia,  o tyle każda z nas zapewne nie raz przekonała się, że tak mała zmiana jak fryzura, może prowadzić do całkowicie nowego etapu…

Mam nadzieję, że przedstawione przeze mnie argumenty, niczym w gimnazjalnej rozprawce, wydadzą Wam się przekonujące i jeśli zastanawiałyście się nad zmianą fryzury- być może troszeczkę Was przekonałam. Pamiętajcie, że włosy to nie ręka- odrosną. Prędzej czy później, ale odrosną. Te same argumenty w zasadzie można by zastosować jeżeli chodzi o zmianę nie długość, a koloru, jednak- z pewnością odbyłoby się to z większą szkodą dla włosów aniżeli obcięcie. Od czego są jednak wakacje? To  chyba w końcu najbardziej odpowiedni czas na włosowe szaleństwo ;)

A poniżej- zdjęcia mojej nowej fryzury. Do której inspiracja była prze-pięk-na Rosie Hunington Whitely. Cóż, w aniołka VS się nie zamieniłam, ale myślę, że i tak jest nieźle. 

Pozdrawiam!


3 komentarze:

  1. uwielbiam krótkie fryzurki! sama ostatnio się na taką zdecydowałam :) ślicznie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładna fryzurka, pasuje Ci :) Sama podpisuje się pod punktem 2 - kilka razy próbowałam przekonać się do fryzjerów i zwykle musiałam potem sama przed lustrem poprawiać nożyczkami ich niedociągnięcia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam krótkie włosy i dobrze mi z tym:) choć przez większość życia nosiłam długie;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! / Thank you for your comment!