Kiedy tylko nadchodzą wakacje, mentalnie zamieniam się w kowbojkę. Mam ochotę nosić poszarpane szorty, szerokie bluzki w stylu boho, rozwianą wiatrem grzywę oraz dosiąść jakiegoś gniadego konia i pędzić przed siebie poprzez step. Taki właśnie jest mój wakacyjny nastrój.
Niestety, nastrój to jedno, możliwości to drugie. Podczas, gdy dzika strona mojej natury (niestety) pozostaje w uśpieniu, doskonalę swoje zdolności zawodowe nawet w weekendy. Jestem najwidoczniej rzadkim przykładem praktykanta-pracusia. Droga do sukcesu przecież łatwa być nie może. Idąc prosto przed siebie nie można zajść daleko.
Zazdroszcząc wszystkim wypoczywającym nad polskim morzem ( w grubych swetrach i towarzystwie farelek), leżącym na piaszczystych plażach w zadłużonej Grecji, a najbardziej tym zażywającym relaksu w cieniu drzew owocowych we własnym sadzie- wracam do pracy.
A jutro będę dzień święty święcić i może pójdę na spacer.
Buziaki




skad jest ta bluzeczka? bo cudna!
OdpowiedzUsuń