Kiedy Bell wystartowało ze swoją serią hipoalergiczną, byłam wobec niej mocno sceptyczna. Wydawało mi się, że skoro produkty te dedykowane są do alergików (czyli w tym również i do mnie, niestety) z pewnością będą delikatne i takie... bezpłciowe. A ja akurat należę do tych, co lubią kosmetyki konkretne. I konkretne efekty. W ramach krótkiej zapowiedzi, zdradzić Wam mogę, że poniekąd udało mi się takowe osiągnąć.
Zapraszam na kilka słów o kosmetykach, w które zdecydowanie warto zaopatrzyć się w nadchodzących rossmanowskich promocjach.
C C
C R E A M
ok. 18 zł/30 ml
Na początek przyjrzyjmy się przyjemniaczkowi widocznemu na pierwszym planie. Opakowanie i cały design przypomina bardzo mocno uwielbiany przeze mnie CC z Boujrois - jednak na tym podobieństwa się kończą. Opakowanie jest wygodne, dozuje tyle ile potrzeba.
Mój kolor to 01 porcelain- nie jest ani żółty, ani różowy, chociaż gdybym już musiała zdecydować, to wpada raczej w różowe tony. Jest to jednak naprawdę praktycznie niezauważalne. Nie oksyduje.
Jest baaardzo lekki i wygląda supernaturalnie. Z wyczuciem go na twarzy, nawet najbardziej wyczulone na tym punkcie dziewczyny mogą mieć problem.
Z pewnością nie jest to produkt dla osób, które mają jakiekolwiek problemy skórne, bo krycie jest baaaardzo słabe. Pod tym względem faktycznie bliżej mu do kremu aniżeli podkładu. Trwałość- bardzo dobra, chociaż oczywiście nie wytrzyma starcia z szalikiem czy chusteczką do nosa. Nie zauważyłam też, żeby przyspieszał w jakikolwiek sposób błyszczenie się skóry, chociaż samo jego wykończenie jest dosyć świetliste- coś między satyną, a typowym, rozświetlającym podkładem. Pięknie współpracuje ze wszystkimi innymi kosmetykami typu bronzer czy róż, nie waży się i nie ściera.
Wydajność - przyzwoita. Po trzech miesiącach codziennego używania, została mi ok.1/4 opakowania.
Ideał? Dla osób, które mają perfekcyjną cerę i jedyne czego potrzebują to delikatne wyrównanie kolorytu- być może. Ja również w okresach, kiedy moja kapryśna cera ma akurat lepsze dni jestem z niego bardzo zadowolona i chętnie do niego wrócę w dni, w które nie będę potrzebowała krycia podkładu.
Podsumowując- bardzo delikatny produkt, naprawdę przyjemny zarówno w aplikacji jak i noszeniu. Naprawdę przyzwoity CC, który z naprawdę przyzwoitą cerą, stworzy duet idealny.
Poniżej zdjęcie CC w akcji.
K O R E K T O R
R O Z Ś W I E T L A J Ą C Y
ok. 12 zł/6,5 ml
To zdecydowanie z całej trójki mój ulubiony produkt. Jeśli nie macie dużych problemów z cieniami pod oczami i nie potrzebujecie gęstego, zastygającego korektora- całkiem prawdopodobne, że Bell przypadnie Wam do gustu.
Opakowanie jest klasyczne, z gąbeczką, co sprawia, że aplikacja jest dosyć komfortowa.
Ponownie wybrałam najjaśniejszy kolor, z tym, że korektor zdecydowanie bardziej niż CC wpada w żółte tony.
Krycie ma średnie- z pewnością nie jest to korektor kamuflujący, ale z lekkimi/średnimi cieniami powinien sobie poradzić. Jest za to bardzo lekki i jak poprzednik- wygląda naprawdę naturalnie. Daje efekt delikatnego rozświetlenia, bez żadnych drobinek brokatu. Jest bardzo trwały i przypudrowany nie drgnie przez kilka ładnych godzin.
Wady? Wybaczalne. Jak to produkt kremowy- lubi wejść w zmarszczki. Wydajność również jest średnia, ale dramatu nie ma. Produkt jest ważny przez 6 miesięcy po otwarciu - w takim czasie przy codziennym stosowaniu spokojnie zużyjecie dwa takie opakowania.
P O M A D K A
C R E A M Y L I P S T I C K
ok.18 zł
Pomadka to produkt, z którym z całej Złotej Trójki polubiłam się najmniej. Nie jest co prawda zła- ale chyba rozmija się z moimi oczekiwaniami. Ok, no to po kolei.
Mój wzrok jako pierwsze przyciągnęło opakowanie- jest prze-pię-kne, ciężkie, porządne i nie da się tutaj ukryć inspiracji produktami Lancome (zwróćcie uwagę na ten żłobiony kwiatek na wieczku opakowania ;)) Nie mniej - opakowanie jest na piątkę z plusem.
Po zachwycie opakowaniem, nastąpiło pasmo zaskoczeń. Po pierwsze- spójrzcie proszę na kolor pomadki na opakowaniu, na ręku i na ustach. Nawet najmniej spostrzegawcza kolorystyczna gapa, powinna spostrzec, że delikatnie rzecz ujmując- nie jest to bynajmniej ten sam kolor. Sprawia to, że wybór koloru, którego szukamy jest praktycznie niemożliwy, szczególnie biorąc pod uwagę oszukańcze światło w drogeriach. Ja na przykład byłam przekonana, że wracam do domu z pomadką w odcieniu mauve złamanego jagodą- tymczasem w świetle dziennym okazało się, że stałam się nieszczęśliwą posiadaczką soczystej fuksji. Na opakowaniu z kolei (którym się w ogóle nie sugerowałam,) widnieje niemalże kolor wina. Komedia z tymi kolorami.
Poza tym - pomadka jest naprawdę przyzwoita. Nawilżająca, kremowa, nie wysuszająca i przyjemna w noszeniu. Trwałość bardzo na plus- kiedy zjemy wierzchnią warstwę, delikatnie wgryza się w usta niczym tint i kolor pozostaje.
Niespecjalnie podoba mi się też wykończenie- jest nieco zbyt mokre i świetliste jak na mój gust. Ale to już zdecydowanie kwestia preferencji.
Ze względu na kolor i na to, że po prostu poczułam się oszukana przy wyborze, nie jest to mój ulubieniec. Ale jeśli szukacie nawilżającej pomadki o świetlistym, mokrym wykończeniu, warto zwrócić na nią uwagę.
Podsumowując- przy najbliżej okazji, która już niedługo podczas rossmanowskich promocji zapewne nastąpi, chętnie sięgnę po inne produkty marki Bell z tej serii. Sądzę, że bój stoczę o zieloną bazę pod podkład i rozświetlacz.
Co prawda, na mądrych blogach wyczytałam, że ta cała hipoalergiczność to trochę chwyt marketingowy i tak naprawdę produkty te pod względem składu niespecjalnie różnią się od innych drogeryjnych, ale i tak - ja jestem z nich zadowolona. Warto wspomnieć będąc już przy temacie alergii, że nie uczuliły mnie w żaden sposób.
Generalnie - za tę cenę- rewelacja. Świetna jakość, porządne opakowania i niska cena to coś, co kosmetyczne tygryski lubią najbardziej.
Polecam i pozdrawiam!
***





polecasz jakiś dobrze kryjący korektor ? ;-) od dawna szukam czegoś dobrego i jak na razie nic nie znalazłam
OdpowiedzUsuńA pod oczy czy na niedoskonałości? :) Na niedoskonałości super jest Camuflage z Catrice w słoiczku, a pod oczy- ten sam, tylko w wersji z pędzelkiem ; ) Bardzo zadowolona byłam też z Loreala True Match, fajnie krył i był lekki, warto na niego zapolować w Rossku ma promocjach, bo normalnie jest drogi ;) No i super krycie ma też camuflage z rimmela :)
UsuńTez mam ten cc, jednak używam go tylko jak nie mam problemów ze skórą ze względu na jego krycie ;) zapraszam do mnie na recenzję podkładu Rimmel ;)
OdpowiedzUsuńTez mam ten cc, jednak używam go tylko jak nie mam problemów ze skórą ze względu na jego krycie ;) zapraszam do mnie na recenzję podkładu Rimmel ;)
OdpowiedzUsuńNo krycie jest bardzo delikatne, to fakt :)
UsuńJa mam puder hipoalergiczny z Bell i nie poleciłabym go nikomu. Ale to tylko moje zdanie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ♥
http://marianna-pisze.blogspot.com/
A transparentny czy z pigmentem? Ja swego czasu miałam biały i byłam baardzo zadowolona :)
UsuńKolor pomadki totalnie w moim guście! :)
OdpowiedzUsuńhttp://lone-gunmens.blogspot.com
W moim właśnie średnio, ale pomadka sama w sobie całkiem ok :D
Usuń